IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sztorm (piraci, 18+)

Go down 
AutorWiadomość
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 122
Join date : 25/01/2017
Age : 28

PisanieTemat: Sztorm (piraci, 18+)   Sob Wrz 22, 2018 10:47 pm



Co się stanie, gdy zderzą się przeciwne prądy? Gdy świat wywróci się do góry nogami, a zrządzenie losu - albo po prostu czysty przypadek - zmusi wrogów, by stanęli po tej samej stronie barykady?




Rok 1715.
U wybrzeży wysp Indii Zachodnich roi się od floty europejskich królestw, będących łakomym kąskiem dla pirackich hord. Wyjęci spod prawa marynarze, korsarze i przestępcy od lat łupią transporty drogich towarów oraz innych kosztowności i od lat są tępieni przez łowców piratów. Ich wojna trwa nieprzerwanie. Szczęście uśmiecha się raz do jednych, raz do drugich, ale jedno jest pewne - czeka cię śmierć, jeśli nie uśmiechnie się właśnie do ciebie. Nie ważne, po której stoisz stronie.

W tym właśnie czasie - gdy piractwo rozwija się i kwitnie mimo groźby stryczka - nieopodal wybrzeży Nassau przepływa statek. Jednostka nie byle jaka, bo służąca do przewozu nieszczęśników skazanych na niewolnictwo. Jednym z owych "pasażerów" jest młody łowca, od którego fortuna najwyraźniej się odwróciła.
Noc jest niespokojna. Na niebie wiszą chmury ciężkie od deszczu. Horyzont rozrywa daleki błysk. Słychać grzmot.
Nadchodzi sztorm.




łowca - @Gaba
Thomas Kenway, pirat - @Paulencjusz

_________________


Ostatnio zmieniony przez Almarien dnia Nie Wrz 23, 2018 3:56 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 122
Join date : 25/01/2017
Age : 28

PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   Sob Wrz 22, 2018 11:31 pm





























184 cm


88 kg


Sięgające ramion, lekko postrzępione i zmierzwione.
Jasnobrązowe, ale mocno wypłowiałe od słońca.



Ciemnoszare, niekiedy o lekko niebieskawym odcieniu,
okolone wachlarzem gęstych, jasnych rzęs.



Smukła, ale mocna - efekt niezliczonych godzin spędzonych na morzu


— blizna na grzbiecie nosa, pamiątka po bójce
— blizna przecinająca prawą brew, ciągnąca się aż do kości policzkowej
— długa, zakrzywiona blizna na prawym policzku
— na piersi z lewej strony tatuaż przedstawiający koło sterowe połączone z kotwicą i oplecione mackami ośmiornicy
— nad lewym nadgarstkiem tatuaż czaszki, pod którą widnieją dwa skrzyżowane miecze
— na prawym przedramieniu tatuaż czarnowłosej syreny, której ogon spływa aż na dłoń
— na prawym ramieniu tatuaż głowy kruka
— na plecach tatuaż prostego sztyletu oplecionego winoroślą, której pędy wspinają się na tył i lewą stronę szyi. pośród liści widać kwiaty hibiskusa



. . .



_________________


Ostatnio zmieniony przez Almarien dnia Wto Wrz 25, 2018 7:49 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Momoko
Admin
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   Sob Wrz 22, 2018 11:52 pm


_________________


Ostatnio zmieniony przez Momoko dnia Wto Wrz 25, 2018 9:27 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 122
Join date : 25/01/2017
Age : 28

PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   Nie Wrz 23, 2018 6:52 pm


Spokojnie, chłopcy! —rzuciłem z naciskiem, czując, że nerwy mam napięte jak postronki. I wiedziałem, że nie tylko ja, bo na pokładzie było cicho, jak makiem zasiał. Słychać było szum fal przecinanych kadłubem „Wyklętego”, głośny łopot żagli i odległe, acz coraz bliższe grzmoty, ale ludzkiego głosu żadnego, poza moim. Wszyscy milczeli. I czekali.
Noc była ciemna. Niebo nad naszymi głowami pokrywał nieprzenikniony płaszcz chmur, przez który nie zdołał się przebić ni blask gwiazd, ni światło księżyca. Mrok rozjaśniały tylko trzaskające na horyzoncie błyskawice. A my płynęliśmy w ich kierunku, w ślad za brytyjskim „Egzekutorem”.
Moi chłopcy wypatrzyli go tuż przed zmrokiem, gdy wpływał na wody otaczające Nassau. W ciągu godziny opłynął wyspę, a my po cichu ruszyliśmy za nim, bez pośpiechu, trzymając dystans i czekając na zapadnięcie zmroku, by wziąć załogę z zaskoczenia — inaczej się nie dało, bo niewolniczy statek był lepiej wyposażony, niż moja kochana łajba, a i obstawy miał z pewnością znacznie więcej. Nagroda była jednak tego warta, bo na statku pełno było tak ludzi, jak i złota, a w tych ciężkich czasach i o jedno, i o drugie trzeba się było nieźle postarać. Po ostatnim, nie do końca udanym, przejęciu pewnej krypy straciliśmy część załogi, „Wyklęty” natomiast aż się prosił o naprawę… Innymi słowy nie było co wybrzydzać, gdy nadarzała się taka okazja. Złoto pozwoliłoby mi zadbać o moją łajbę jak należy, a pośród wyswobodzonych niewolników Brytyjskiego Imperium z pewnością znajdzie się kilkoro wkurwionych wystarczająco mocno, by chcieć się zaciągnąć i dać do wiwatu swoim oprawcom. Przy odrobinie szczęścia przeżyją więcej niż jeden wypad i zrobi się z nich porządnych towarzyszy broni.
Zrozumieliśmy, że jesteśmy w tarapatach dopiero, gdy rozległ się pierwszy, cichy grzmot. To oznaczało, że nie mamy wiele czasu. Ale byliśmy coraz bliżej…

Szykować się — powiedziałem do bossmana, a on podniósł rękę. Światła rozjaśniające pokład „Egzekutora” były coraz bliżej… aż w końcu zrównaliśmy się z nimi. Ramię Salima opadło. Przez chwilę czas jakby zupełnie się zatrzymał. Potem ciszę rozerwał huk armat.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Momoko
Admin
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   Czw Paź 04, 2018 8:53 pm


         W całym swoim życiu nie czułem się tak upokorzony, zdradzony i wściekły, jak teraz. Od usłyszenia oskarżeń i pojmania minęło co najmniej kilka dni, a ja wciąż nie mogłem wyjść z szoku, jaki poczułem, gdy dowiedziałem się, o co mnie posądzono. Wszelkie zapewnienia, fakt z jakim oddaniem wykonywałem swoje powinności… w chwili, w której znaleziono w mym domostwie przejęte z rąk piratów dobra, wszystko co dla nich zrobiłem, nagle jakby zostało zapomniane, a w ich oczach stałem się nie lepszy od najgorszych kolaborantów. Posądzono mnie o zdradę stanu, o zmawianie się z tymi przestępcami, których ścigałem całe swoje życie, dopilnowując, aby za swe karygodne czyny zapłacili śmiercią. Dlaczego miałbym się z nimi bratać?!
         Mój wzrok jak na zawołanie powędrował do jednego z tych łajdaków, który siedział w celi obok, dosłownie z dwa metry dalej. Nie wiedziałem kogo miałem za to bardziej nienawidzić… tych, których się do tego przyczynili, czy tych gnojów, z którymi niesłusznie mnie powiązano. Miałem wrażenie, jak gdyby naraz cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie, a wszystko co znałem i w co wierzyłem rozpłynęło się w powietrzu, zostawiając mnie z niczym. Kiedyś oficer w Royal Navy, kapitan Amfitryty, mający posłuch i władzę, a teraz zdrajca, więzień, skazany na spędzenie reszty swojego życia na jakiejś plantacji bawełny.
         Do moich uszu dobiegł donośny, zachrypnięty głos, znajdującego się obok mnie pirata, który to postanowił w dość brutalny sposób wyrwać mnie z moich głębokich przemyśleń, śpiewając jakąś szantę. Poczułem jak cały się napinam, a szczęki zacisnęły się tak mocno, że niemalże poczułem ból w żuchwie.
         — Ucisz się — warknąłem cicho, wyraźnie poirytowany. Ciemnowłosy mężczyzna postanowił jednak nic nie robić sobie z mojego niezadowolenia, z równym zapałem podśpiewując pod nosem. Poczułem jak wszystko się we mnie gotuje i na tyle, na ile pozwoliło mi moje ciało wykończone warunkami, w jakich to musiałem przebywać w ciągu ostatnich kilku dni, zerwałem się na równe nogi, podchodząc bliżej krat.
         — Coś Ci nie odpowiada, blondyneczku? — pirat przerwał swoje śpiewy, tak jak ja, podnosząc się z ziemi i stając ze mną oko w oko.
         I kiedy już zamierzałem złapać go za tą rozchełstaną koszulę i z całej siły pociągnąć na metalowe kraty, naraz poczułem jak cały statek się trzęsie, a nas dosłownie osunęło na jedną stronę. Z góry począłem słyszeć rzucane komendy, deski trzeszczały od łomotu ciężkich butów, a wnet odgłos strzałów z armat zagłuszył wszystko inne. Byliśmy atakowani.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 122
Join date : 25/01/2017
Age : 28

PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   Czw Paź 04, 2018 11:24 pm


Zaczęło lać. Zdążyliśmy oddać dwie szybkie salwy nim ktokolwiek zdołał zareagować na nasze pojawienie się, a nim udało im się przygotować własny ostrzał uderzyliśmy po raz trzeci. Na obu pokładach ludzie wykrzykiwali szybkie rozkazy, próbując przebić się przez wycie wiatru i coraz bliższy huk grzmotów. W świetle błyskawicy, która strzeliła nieopodal, dało się zobaczyć uwijających się marynarzy, którzy dopiero rozpoczynali walkę na śmierć i życie.
Rozwinąć wszystkie żagle! Raźno! — krzyknąłem, jednocześnie kręcąc sterem w prawo, by odwrócić statek tyłem do wroga, zmniejszyć cel, który należało trafić, być może nawet umknąć poza zasięg ich dział. Musiałem też na nowo ustawić statek do ataku, bo zdążyliśmy wyprzedzić wroga, a i chłopcy potrzebowali trochę czasu, żeby przygotować kolejne salwy...
Usłyszeliśmy wystrzał. Statek zadrżał, gdzieś poniżej rozległ się trzask pękającego drewna. Przeszedł mnie dreszcz niepokoju. Nie był to co prawda mój pierwszy atak, ale ten strach zawsze czaił się w każdym z nas. W końcu tak niewiele dzieliło zwycięztwo od porażki.
Kolejny wystrzał niemal idealnie zgrał się z uderzeniem gromu - tym razem słyszałem jednak tylko uderzenia siężkich kul o wzburzoną wodę. Nic więcej.
No to jeszcze raz — mruknąłem do siebie i ponownie zakręciłem kołem sterowym. Łajba zareagowała, tym razem powoli obracając się w lewo i okrążając "Egzekutora" szerokim łukiem, by wziąć go z drugiej strony.
Salim! — krzyknąłem do bossmana, a zaraz potem jego tubalny głos wydał kolejny rozkaz.
Moździerze!
Gdy zbliżyliśmy się na odległość strzału rozległ się huk, pojawił się błysk, a dziesiątki ciężkich odłamków pofrunęły w kierunku niewolniczego statku, roztrzaskując tak drewno, jak i ludzi. Rozległy się pierwsze, potępieńcze krzyki rannych. Potem wystrzeliły kolejne dwie salwy z armat.
Maszt! Unieruchomić go! Już! — krzyknąłem ile sił w płucach. — Nie możemy dać się wciągnąć dalej w tą zawieruchę!
W jasnym rozbłysku światła dojrzałem, jak kilku załogantów podbiega do folgierzy. Każdy podpalił lont, wycelował... Trafił tylko jeden, ale nie wyrządził wystarczających szkód, by faktycznie zatrzymać brytyjską łajbę.
Jeszcze raz — krzyknąłem tuż po tym, jak ucichł huk armat przeciwnika, zawracając statek zaraz za tyłem statku. Tu nie byli w stanie nas dosięgnąć.
Chłopcy ponownie załadowali armaty i folgierze. Egzekutor wykorzystał ten czas, by ustawić się do ostrzału. Trafili nas kilka razy nim byliśmy gotowi. Pośród wiatru, deszczu i grzmotów ciężko było usłyszeć, co działo się pod pokładem, ale mógłbym przysiąc, że docierały do mnie bolesne krzyki moich ludzi...
Ustawiłem statek, burta w burtę do "Egzekutora". Świat zadrżał po raz kolejny, ale pomiędzy trzaskiem drewna na moim pokładzie usłyszałem to, co tak bardzo chciałem usłyszeć. Maszt Brytyjczyków pękł i powoli runął w dół, dewastując przy tym część ich statku. To był nasz sygnał.
Dalej! Ściągnąć go!
Chłopcy zarzucili liny, haki zaczepiły się o burty. Siłą ludzkich rąk jeden statek zbliżył się do drugiego. Kilka osób zostało, by podnieść żagle, ale ja ruszyłem po desce na pokład wrogiego statku. Dobyłem ostrza i chwilę potem pierwszy z brytyjskich korsarzy padł u moich stóp. Jego krew splamiła mokre od deszczu deski. Potem był drugi i trzeci... Rozlegały się strzały pistoletów, nie wiedziałem jednak czy strzelali oni, czy my. Przebijając się przez wrogów parłem w stronę kapitana.

Niedługo potem jego ciało zsuwało się już z mojego ostrza. Chwyciłem pistolet i wystrzeliłem.
Poddajcie się! — krzyknąłem do walczących jeszcze niedobitków. — Poddajcie się, a będziecie żyć!
Niektórzy posłuchali. Inni dołączyli do potępionych. Tymczasem ja odpiąłem ciężki pęk kluczy od kapitańskiego pasa.
Bierzcie wszystko, co może się przydać - powiedziałem do czarnoskórego bossmana. Potem ruszyłem pod pokład.
Otwierałem drzwi cel i rozkuwałem ciężkie łańcuchy jeden po drugim. Część kluczy rozdałem swoim ludziom, by przyspieszyć proces, ale pierwszą z wielu sekcji oswobodziłem sam.
Jesteście wolni, ludzie. Uciekajcie na pokład, szybko. Musimy zbiec przed tym sztormem — mówiłem do nich. Było ich wielu; młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Wszyscy upodleni, pobici, zmęczeni i zmarznięci. Okutani w łachmany, które w większości dawno straciły swój pierwotny urok i formę, podobnie jak ich właściciele.
Otwierając kolejną celę napotkałem wrogie spojrzenie jasnych oczu młodego, nieco sponiewieranego mężczyzny. Włosy miał zmierzwione, a twarz ginęła za kilkudniowym zarostem, ale w jakiś sposób różnił się od reszty. Więcej w nim było wigoru i siły. W przeciwieństwie do reszty tego chyba jeszcze coś napędzało. Omiotłem go wzrokiem od stóp, do głów. Sięgnąłem po lampę oliwną wiszącą nieopodal na dużym haku i wcisnąłem mu ją w dłoń.
Dalej, na górę. Jeśli choć trochę cenisz swoje życie, to jedyna droga — powiedziałem. Spojrzałem na niego jeszcze raz, po czym opuściłem celę i ruszyłem dalej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sztorm (piraci, 18+)   

Powrót do góry Go down
 
Sztorm (piraci, 18+)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne wypociny :: Opowiadania różne-
Skocz do: