IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Styczeń, Posiadłość Marou

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 109
Join date : 25/01/2017
Age : 27

PisanieTemat: Re: Styczeń, Posiadłość Marou   Pon Paź 01, 2018 10:01 pm



Co tydzień? No, ciekawie...
- To prawie tak, jak ja - odparłem żartobliwie, stając ramię w ramię z Dixonem, ale też przytaknąłem krótko, przyjmując ostrzeżenie do wiadomości. Ostatecznie takie rzeczy jednak lepiej było wiedzieć zawczasu, niż dowiadywać się o nich w inny, o wiele mniej przyjemny sposób. Nie to, że do czegokolwiek miało dojść - w końcu to nie był czas, ani miejsce - ale i tak.
Stojąc obok wytatuowanego blondyna zaśmiałem się cicho.
- Oni tak zawsze? - zapytałem, nie patrząc na niego, ale pochylając się lekko w jego kierunku. W sumie chyba mogłem się spodziewać, że rodzina Ashley będzie równie żywiołowa, co ona sama. Skądś musiała to przecież wynieść...
- Nie przejmuj się, Ashley - powiedziałem, gdy Owen przyciągnął do siebie siostrę i to na nim skupiłem swoją uwagę. - Może zamierzam, może nie zamierzam... Ale ty zdecydowanie powinieneś uważać z tak stanowczymi sprzeciwami. W końcu nie od dzisiaj wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej.
Przylepiłem na twarz pewny siebie uśmiech i zająłem się na powrót zainteresowałem resztą towarzystwa. Szybko jednak wypadłem z obiegu...
- Jak na razie średnio, choć muszę przyznać, że sytuację znacznie poprawiło pojawienie się waszej siostry - powiedziałem, gdy w końcu znalazłem punkt zaczepienia. - Nie mogę jednak powiedzieć, żeby były to "moje klimaty" jak to określiłeś, nawet jeśli względnie nieźle sobie radzę.
Pochyliłem się w stronę czarnowłosego, chcąc zachować odrobinę dyskrecji, ale pytanie, które padło, skierowane było w zasadzie do wszystkich.
- To... o co chodzi z tą aurą?
Załapałem już, że to niebezpieczny grunt i być może robię błąd, drążąc temat, ale z drugiej strony... byłem zwyczajnie ciekawy. No i jakby nie było, nie prosiłem o demonstrację, a raczej wyjaśnienie sytuacji. I miałem nadzieję, że ktoś uraczy mnie garścią informacji, których szukałem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 54
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, Posiadłość Marou   Pon Paź 01, 2018 10:23 pm


   - Nasz dom aż tryska energią – odpowiedział Owen. Miał rację. Wszyscy w naszej rodzinie byli tak żywiołowi. U nas bardzo rzadko pojawiały się negatywne emocje. Zawsze potrafiliśmy jakoś z nich wybrnąć. Rodzice wychowywali nas tak, abyśmy potrafili w każdej sytuacji znaleźć plus i żyć z optymizmem za rękę. Sami tryskali energią, nawet teraz.
     - Rodzice są? – Spytałam nagle braci.
     - Uznali, że siedmioto Hord to już za dużo jak na tak… tradycyjne przyjęcie – wtrącił Dixon, a ja tylko pokiwałam głową ze zrozumieniem. Zwróciłam uwagę ponownie na Maxa i uśmiechnęłam się z zaczerwienionymi policzkami. Prawdopodobnie żartował, ale nadal takie określenia sprawiały przyjemność. Poprawienie czyjejś sytuacji było naprawdę świetną rzeczą, więc aż wystrzeliła ze mnie duma i radość.
     - Widzicie? Tak się powinno traktować kobietę – zwróciłam uwagę braciom, którzy tylko parsknęli śmiechem.
     - My tu kobiety nie widzimy – Leslie wzruszył ramionami, po czym skierował wzrok na Maxa. W milczeniu słuchał jego pytania, a potem się uśmiechnął. – To moja moc – omiótł nas kilkakrotnie spojrzeniem. Kiedy zatrzymał wzrok na mnie, przełknęłam ślinę.
     - Nie! – chciałam tego uniknąć, ale nie zdążyłam się nawet odwrócić, kiedy jego oczy zalśniły żółtym blaskiem. Każda emocja, którą wybierał miała swój kolor, dlatego nazwaliśmy to aurą. Tym razem, na szczęście nie był aż tak złośliwy. Poczułam bardzo wzmożoną chęć roześmiania się i po prostu to zrobiłam. Nie mogłam przestać, a ludzie zaczynali się w nas wpatrywać. Niektórzy z zainteresowaniem, a inni z niesmakiem. Wyłapałam nawet bardzo negatywne spojrzenie, ale nie mogłam się skupić na tym, skąd doszło. Mój śmiech się niósł jak opętany. Musiałam złapać się za brzuch i przetrzeć łzy, bo po prostu wytrzymać nie mogłam.
     - Prze… Przesta…aań… - nie mogłam powiedzieć nawet jednego słowa. Nie umiałam tego powstrzymać.
     - Mogę wzmocnić w kimś jedną emocję do tego stopnia, że to ona przejmie nad nim kontrolę. Masz szczęście Ash, bo mam dobry humor. Inaczej wybrałbym coś innego niż rozbawienie… - uśmiechnął się, po czym przestał, a ja musiałam złapać oddech. Fala śmiechu przeszła, ale nadeszło zmęczenie.
     - Śmiech potrafi wykończyć… - odezwałam się oddychając ciężko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 109
Join date : 25/01/2017
Age : 27

PisanieTemat: Re: Styczeń, Posiadłość Marou   Pon Paź 01, 2018 10:57 pm



Na osoby postronne patrzące się na nas jak na barbarzyńców kompletnie nie zwracałem uwagi - zamiast tego skupiałem się na prezentacji, jaką mi zaoferowano i wyjaśnieniu, jakie jej towarzyszyło. Obserwowałem Ashley uważnie spod lekko przymrużonych powiek.
- Oj potrafi - odparłem na słowa dziewczyny, gdy już odzyskała względny spokój i uśmiechnąłem się lekko, choć może nieco bardziej sztucznie, niż należało. Miałem jednak nadzieję, że przejdzie to niezauważone.
Moje myśli zaprzątała natomiast moc Leslie i potencjał, jaki ze sobą niosła. Bez wątpienia można było jej używać w sposób bardziej trywialny, jak podsycanie rozbawienia... czy też pożądania na przykład... ale jego wyjaśnienia dały mi jasno do zrozumienia, że możliwości miał nieporównywalnie większe. Nie wiedziałem co prawda, czy moc ta wpływa jednakowo na wszystkie wampiry, bo istniała możliwość, że niektórzy byliby w stanie się temu oprzeć, ale nie miałem wątpliwości, że gdyby faktycznie coś mu nie podpasowało, byłby w stanie wzniecić tu krwawą jatkę. Wystarczyło jedno spojrzenie...
Spojrzałem na niego z powagą, jakiej jeszcze nie pokazywałem od początku tej rozmowy. Czułem pulsowanie krwi w uszach i musiałem przyznać sam przed sobą, że w moim przypadku raczej nie musiałby niczego podsycać. Nagle jego osoba oprócz natury lekkoducha zyskała zupełnie inne, straszniejsze oblicze, co niesamowicie mnie kręciło.
- Imponujące - powiedziałem i na chwilę odwróciłem wzrok, wiodąc nim gdzieś poza stojące najbliżej osoby. - Ale przyznaję, że nadużywanie twojej zdolności akurat dzisiaj mogłoby nie być zbyt mądre. Nie wiem, jak ty, ale ja zamierzam przeżyć ten wieczór.
Znów na niego zerknąłem.
- Oczywiście o ile wcześniej nie wykończy mnie ta atmosfera - rzuciłem jeszcze żartobliwie i roześmiałem się cicho.
- To co? Napijemy się czegoś? - zapytałem potem, już szukając wzrokiem kelnera, choć jeszcze nikt mi nie odpowiedział. Nie wiedziałem jak oni, ale ja potrzebowałem pretekstu by zmienić temat i nieco rozładować napięcie, które się we mnie zebrało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Styczeń, Posiadłość Marou   

Powrót do góry Go down
 
Styczeń, Posiadłość Marou
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Część główna :: Wątki-
Skocz do: