IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Styczeń, po Sylwestrze

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
altivia

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 07/03/2017
Skąd : Z lasu

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Wto Sie 22, 2017 9:53 pm

  - Ty tam! – że ja? Odwróciłam się zdekoncentrowana w drugą stronę, będąc zszokowaną, że to naprawdę był głos Eiichiego. Boże. Mój czarnowłosy braciszek mnie woła. Czego on ode mnie chce? Kwapiłby się na chamskie odzywki na odległość? Podsłuchał mój zakład z Shanem o praniu ciuszków i zechciał dołożyć również swoje?
Poczułam dotyk jego dłoni na czerwonej bluzce, co tylko dowodziło, że zwracał się do mnie. Nosz kuźwa, wyjść z podziwu nie mogłam. Do tej pory mnie ignorował i omijał… Ze swoim bliźniakiem bawił się w wymienianie zgryźliwych uwag, ale mnie traktował jak powietrze. Nie świeże, nie trujące, kompletnie neutralne i obojętne… Przez długi okres czasu również nie starłam się utrzymywać z nim większego kontaktu. Skoro nie chciał to co miałam się prosić? Nie chciałam być tą, która za wszelką cenę będzie chciała na siebie zwrócić jego uwagę i stać się jego słodką siostrzyczką… Do czasu, gdy stał się jedyną osobą, która mogła mi pomóc w poprawieniu umiejętności i rozpoczęciu treningu na łowcę… Do tej pory pamiętałam to uczucie bawienia się w kota i wręcz błagania go… Moja duma pękła wtedy na milion kawałeczków, sprawiając że na samo wspomnienie robiło mi się cholernie głupio. Tylko że… Zgodził się. Mogłam mieć coś, o  czym marzyłam od zawsze. Urażona duma schodziła na dalszy plan.
  Upominał… Upominał… Trening… Trening… Przebrać…
  Słowa krążyły mi w głowie i próbowały mnie uświadomić, że to ta chwila. Ta chwila. Czułam jak ekscytacja rośnie z niewyobrażalną prędkością i choć chciałam to ukryć, nie dać po sobie poznać, że cieszyłam się jak dziecko z dostania lizaka to wiedziałam, że moje oczy mówią wszystko. Były jak dwie zapalone lampki. Może nawet stały się czerwone, nie wiem.
 - Już pędzę- pisnęłam, zaciskając usta, które mimowolnie układały się w szczery, słodki uśmiech.
Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam że to nie będzie proste. Będzie bolało. Będzie się nade mną znęcał. Poturbuje jak świeże tatarskie. Ale do jasnej cholery. Tak się cieszyłam!
  Minęło może pięć minut nim ponownie znalazłam się na dole w ciemnych legginsach i czarnej koszulce, pięknie dopasowana kolorystycznie do młodego Kiryuu. Biały kłos został zastąpiony mocnym, ciasno uplecionym warkoczem, który tym razem nie spoczywał wiernie na ramieniu, a rozpoczynał się przy czubku głowy i kończył gdzieś przy pasie.
Dogoniłam ciemnowłosego, wlepiając swoje kobaltowe tęczówki w jego, badawczo obserwując jego twarz. Nie odezwałam się jednak… Popędziłam za nim na zewnątrz, wyrzucając z głowy wszelkie niepotrzebne myśli i oczyszczając umysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Wto Sie 22, 2017 10:01 pm


Zignorowałam jego komentarz odnośnie mojego słownictwa… Ciekawe czy jemu łatwo byłoby zachować fason  gdyby znajdował się na moim miejscu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że edukacja wszystkich czystokrwistych jest na bardzo wysokim poziomie ale nie sądziłam, iż obejmuje również pospolite wulgaryzmy. Gdy usłyszałam jakiś nieznany mi głos momentalnie odwróciłam się w drugą stronę i założyłam na głowę kaptur by ukryć twarz. Aaron grzecznie przywitał się z dziewczyną, a następnie ponownie zwrócił się do mnie. Jego słowa zaskoczyły mnie… Negatywnie. To po co ta cała szopka skoro On nawet nie ma zamiaru mnie wysłuchać. Nieznacznie otworzyłam usta aby coś powiedzieć lecz kolejne zdanie chłopaka wprawiło mnie w prawdziwe osłupienie. Nie mogłam uwierzyć, że tak po prostu się zgodził… Nie zadając żadnych dodatkowych pytań, nie wnikając w to jak wygląda mój plan i z czym się wiązał… Tak naprawdę nie wiedział na co właśnie się zgodził. Zanim zdążyłam się otrząsnąć chłopak poinformował mnie, że idzie wyciągnąć sprzęt i zaraz do mnie wróci.. Sprzęt? Czy On? O czym o myśli? Chyba nie… Nie chciał abym.... Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie, ze chodziło mu o ścigacz… Kiedy mężczyzna zniknął z mojego pola widzenia postanowiłam realnie ocenić moją szansę na wygraną… Musiałam przede wszystkim zmniejszyć swój ciężar... Zabrałam więc czarną torbę i zaczęłam rozglądać się po okolicy jednocześnie zastanawiając się nad tym gdzie mogę ją ukryć… Nie chciałam rozstawać się z całym moim dobytkiem ale w tym momencie nie miałam większego wyboru. Po krótkim namyśle zbliżyłam się do jednego drzewa po czym lekko odbiłam się od ziemi i wskoczyłam na najniżej rosnącą gałąź. Przywiązałam torbę do jednego z konarów po czym zeskoczyłam czekając na Aarona dokładnie w tym samym miejscu w którym mnie zostawił.
- Zawsze… Na wszystko… - powiedziałam z uśmiechem siadając na motor i odpalając silnik… Wyprowadziłam maszynę na główną drogę i zaczekałam aż Marou ustawi się tuż obok mnie.
- Widzisz tamten opuszczony kościół na wzgórzu? – zapytałam wskazując dłonią niewielki punkt na horyzoncie. – Trasa ma około dziesięciu kilometrów… Zaczynamy w tym miejscu… – po tych słowach podkręciłam obroty po czym, a gdy usłyszałam, ze brązowooki również jest gotów do wyścigu wystartowaliśmy… Powietrze przeszył potężny ryk dwóch demonów prędkości… Uwielbiałam to uczucie… Tą specyficzną wolność, w której jestem tylko ja, mój ścigacz i rozciągająca się przede mną czarna nawierzchnia. Pęd powietrza rozwiewał mi włosy i muskał jasną skórę… Nie patrzyłam na licznik, a mimo to wiedziałam, ze przekroczyłam barierę 200 km/h… Niestety po kilku minutach zmuszona zostałam by wpatrywać się w plecy jadącego przede mną mężczyzny… Westchnęłam cicho… Mój Kawasaki blado wypadał przy MTT Turbine Superbike… Miałam wrażenie, że cała ustalona przeze mnie trasa rozpłynęła się w ułamku sekundy, bo już po chwili parkowałam obok szatyna przed wejściem do kościoła.
- Chyba zostało mi tylko pogratulować zwycięzcy… - rzekłam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Wto Sie 22, 2017 10:45 pm


Odwróciłem się gdy usłyszałem przyjemny dla ucha, dziewczęcy głos… Hmm… Niecodzienne było to zjawisko pośród tej zbieraniny wyniosłych panien, irytujących szkodników czy też szczebioczących gwiazdek. W pierwszym momencie chciałem skierować nowoprzybyłą uczennicę wprost do gabinetu przewodniczącego nocnej klasy znajdującego się na końcu korytarza ale przypomniałem sobie o jego nieobecności. Poza tym robiłem podobnego rodzaju tak wiele razy, że jeden więcej na pewno by mi nie zaszkodził. Tym co mnie zdziwiło to fakt, iż szukała Junko, a nie Aarona co wydawać się mogło lekko podejrzane.
- Rozpiska pokoi jest na tablicy w głównym holu lecz na Twoim miejscu nie szukałbym w sypialni. Nie wyczułem jej obecności kiedy mijałem pokój… - powiedziałem lekko wzruszając ramionami po czym upiłem łyk aromatycznej kawy. Spojrzałem na stojącą naprzeciw mnie ciemnowłosą, której wygląd przypominał mi porcelanową lalkę z jakiegoś horroru trzeciej kategorii. Uśmiechnąłem się lekko…
- Z wielką chęcią pomogę Ci w poszukiwaniach o ile zdradzisz dlaczego w ogóle jej szukasz… Wiesz… Junko jest dość… specyficzną osobą. – stwierdziłem dopijając kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
altivia

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 07/03/2017
Skąd : Z lasu

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Wto Sie 22, 2017 11:34 pm

Leo


Wydało się. Teraz wszyscy będą wiedzieli, że słynne batoniki Leo Utsukushii pochodzą z Lidla. A to wszystko przez Margarett, która nie mogła ich znaleźć i sam musiałem ruszyć swój seksowny, jędrny i idealny tyłeczek z siedzenia, podczas dodawania hasztagów na instagramie.
Na szczęście tym razem skończyło się na zrobieniu paru fotek, podpisaniu koszulek na żywych, słodkich ciałach dziewcząt, w których tak głośno pływała krew… Aaah, głodny byłem.
Nikt nie zerwał ze mnie ubrań, przez co czarna bluzka Gucciego była z pewnością z tego powodu bardzo szczęśliwa, nikt nie próbował mnie pocałować, a moje uszy nie doznały kontuzji. Po raz pierwszy od dawien dawna mogłem porozmawiać jakoś sensownie z fankami, mimo że krótko.
Jedno jest pewne. Lidl będzie miał więcej klientów przez kilka najbliższych dni.

Kiedy byliśmy już przed akademikiem, skończyłem live’a, ujawniając ludziom na pożegnanie olśniewający uśmiech. Wziąłem reklamówki z przekąskami i butelkami dobrego whisky, po czym wysiadłem z samochodu, żegnając się krótko z menedżerką.
Przeczesałem dłonią delikatne, gęste włosy, które podobno robiły się odrobinę za długie, przez co jeszcze bardziej falowały się na końcach. Jednakże kiedy sprawdzona fryzjerka jest na urlopie, warto zaczekać kosztem drobnej zmiany image'u… Albo pogłosek, iż zapuszczam długie włosy. Mój plan dnia jest już wystarczająco pełny, by jeszcze wsuwać w to pielęgnację długiej fryzury… Może na emeryturze.
Po drodze ujrzałem Aarona z jakąś nieznajomą niewiastą, najwyraźniej kolejną szczęściarą, która będzie mogła mnie poznać odrobinę bliżej niż rzesze fanek. Wyglądała dosyć ciekawie, niczym żeńska wersja Eiichiego tylko jakoś tak bardziej seksownie.
Pomachałem im ręką, udając się do środka, widząc rodzeństwo Kiryuu zmierzające w przeciwnym kierunku i Junko, która właśnie wchodziła do Sali muzycznej. Tym pierwszym kiwnąłem serdecznie głową i skierowałem się do salonu. Wyłożyłem część zakupów i przystanąłem, by popatrzeć na iskrzący się kominek. Dziwne… Pusty salon, ani jednej duszy. Pewnie gdybym posiedział tu jeszcze chwilę, szybko zjawiłaby się jakaś gromadka uczniów jednakże… Trzeba było wpierw załatwić rzecz ważniejszą. A jakże.

Wkradłem się do białego pokoju z gracją prawdziwego złodzieja, choć wiedziałem, że Junko mnie wyczuje od razu. Zerknąłem na ten… Piękny wręcz obrazek i z doświadczenia mogłem stwierdzić, że gdybym jej w tej chwili cyknął zdjęcie i dał później do wstawienia, zdobyłaby niezwykle dużo serduszek.
Biała sukienka z czarnymi fragmentami dodawała Kuran elegancji, choć i tak w jej urodzie dominowała dziwna delikatność. Grając na wiolonczeli w tle białych ścian i ogromnego fortepianu miałem jakieś dziwne deja vu… Pewnie coś podobnego odbywało się podczas kręcenia jednych z filmów.
Odczekałem aż dokończy utwór, po którym zacząłem powolnie klaskać, by zwrócić jej uwagę .
- Od teraz będę marzyć, by Twa muzyka stała się soundtrackiem do mych filmów...- mruknąłem, posyłając jej zniewalający uśmiech. Wyciągnąłem w jej stronę prostokątne opakowanie ciemnej czekolady owiniętej złotkiem.
- Jednak wpadłem po batoniki to i Tobie coś kupiłem… Nie martw się, ciemna wręcz polepsza metabolizm- powiedziałem, przypominając sobie słowa Margarett, że jeśli ma to niby wyjść, powinienem się nie rozgadywać. Do tej pory nie za bardzo wiem, z jakiego to niby powodu…
- Przyznaję, że nie do konca pamiętam przyczynę sprzeczki w Nowy Rok, a i pewnie już dzisiaj się na mnie pogniewałaś. Jako urodzony gentelman muszę… Przeprosić… - Odchrząknąłem, zastanawiając się, czy to wystarczy. Jak tu udobruchać dziewczynę? Koleżankę, która boi się przyznać, że jest Twoją fanką? Niewinną jak baranek. Cóż, póki co, wolałem się na tym etapie zatrzymać. Kiedy odchodziłem już od długowłosej coś sobie przypomniałem.
- Aaah, po drugiej stronie masz mój autograf, możesz nawet sprzedać na allegro, jeśli tatuś Ci kiedyś zabierze kartę kredytową. Dzięki temu nie odczujesz jakiejś dużej straty, o ma śliczna Afrodyto- puściłem jej oczko, kierując się do wielkich drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 5:40 pm


    Założyłem kask i podprowadziłem motor obok dziewczyny, jednocześnie witając skinieniem głowy Leo. Na więcej w tym momencie nie było mnie stać, bo mój umysł skupiał się tylko na jednej rzeczy. Ta dziewczyna miała zajebisty tyłek. To nie mogło umknąć mojej uwadze, kiedy siadała na ścigacza chociaż trwało to stanowczo zbyt krótko.
     Zająłem miejsce na tej samej linii, co ona i wysłuchałem trasy. Spodziewałem się jakiejś dłuższej, może po kamieniach, albo nawet w jakimś lesie, najlepiej w tej zarośniętej części. No nie można mieć wszystkiego. Musiałem się zadowolić tymi blisko dziesięcioma kilometrami, które szybko pokonamy, oboje.
     - Trzy rzeczy – przypomniałem jej jeszcze, zanim wystartowaliśmy. Znajomy ryk silnika i wibracje, którymi drgał przemknęły przez mój brzuch i klatkę piersiową. Wypuszczając powietrze ustami, uśmiechnąłem się, już teraz będąc nakręconym. Chwilę potem wystrzeliłem. Pojazd wyrwał do przodu, wywracając mój żołądek do góry nogami. Kąciki moich warg powędrowały jeszcze wyżej, kiedy w pierwszej chwili ograniczyłem prędkość, chcąc nacieszyć się tą chwilą. Przejechałem może kilometr, zanim nie przyspieszyłem. Stopniowo zwiększałem prędkość, całym ciałem czując jazdę. Wiatr smagał mnie po odkrytej szyi i świszczał w uszach, mieszając się z hałasem głośnego klekotu zdolnego obudzić nawet zmarłych na cmentarzu. Miałem ochotę krzyczeć jak małe dziecko, ale wolałem nie robić z siebie idioty przy cholernie seksownej kobiecie, która prosiła mnie o pomoc. Adrenalina buzowała w każdym zakamarku mojego ciała. Zapomniałem, jakim cudownym uczuciem była jazda motorem, nawet po prostej drodze. To falowanie maszyną, żeby podgrzać boki opon. To kładzenie się ze sprzętem w trakcie ostrych zakrętów i ekscytacja, kiedy zbliżałem się do dziewczyny i wyminąłem ją, przyspieszając jeszcze bardziej. To nie były maksymalne możliwości tej maszyny, ale wystarczyło, żebym dotarł na metę kilka chwil przed nią. Zwinnie zeskoczyłem z motoru, przewiesiłem kask przed łokieć i oparłem się o motor, krzyżując ręce i nogi. Mój wzrok natomiast utkwił w zbliżającej się sylwetce wampirzycy i jej włosów, rozrzucanych przez wiatr.
     - … nie tylko – odpowiedziałem, odpychając się od ścigacza i stając przed nią. – Czas na moją nagrodę… - błyskawicznie złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Drugą położyłem nad jej pośladkami, chociaż kusiło mnie, żeby złapać jeszcze niżej. Nie tym razem. Nie można wszystkiego wziąć od razu. Przybliżyłem usta do jej i dzieliła nas w tej chwili odległość może kilku centymetrów. Nasze oddechy się splotły, a ja skupiłem wzrok na jej oczach. Jej dotyk mnie palił. Całym ciałem to czułem, dokładnie tak samo jak jazdę motorem. Wszystko we mnie krzyczało, żebym wykorzystał jedną z nagród na swoją korzyść. – Pora, żebyś… - przeciągnąłem ciszę, która zapadła, kiedy skończyłem mówić. Napięcie pomiędzy nami można było ciąć nożyczkami. - … Pora, żebyś mi powiedziała jak mam się do ciebie zwracać – nie puszczałem jej, ale nie robiłem też niczego więcej niż to, co już zdążyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 6:23 pm


Wystarczyła sekunda aby pojawił się tuż obok mnie. Złapał moją dłoń i gwałtownie przyciągnął do siebie niwelując dzielącą nas odległość do minimum. Nieznacznie uniosłam głowę gdy Aaron zaczął się nade mą pochylać nie mogąc oderwać wzroku od jego ust. Przez myśl przemknęła mi refleksja o tym jak bardzo jest to niestosowne… Gdyby obejmujący mnie mężczyzna wiedział o łączących nas więzach krwi to nie na moich biodrach spoczywały by teraz jego ręce tylko na szyi. Zbyt dobrze znałam stanowisko Vincenta odnośnie swoich bękartów. W końcu jestem jedynym, który dożył swoich siedemnastych urodzin. Podniosłam wzrok by ujrzeć wpatrzone we mnie ciemnobrązowe tęczówki… To wszystko… Cała ta sytuacja kojarzyła mi się ze snem… Z jednej strony chciałam się obudzić, a z drugiej zżerała mnie ciekawość co będzie dalej. Nie potrafiłam się od niego odsunąć, odepchnąć go… Zupełnie jakby sama siła jego osobowości całkowicie sparaliżowała całe moje ciało… Był blisko… Za blisko… Upajałam się jego zapachem, bliskością, a moja dłoń mimowolnie zacisnęła się wokół jego przedramienia jakby obawiała się tego, że spróbuję uciec.
- Varya… - szepnęłam cicho zdając sobie sprawę z tego, że i tak doskonale usłyszy każde moje słowo – Nazywam się Varya Siergiejewna – dodałam po krótkiej chwili podając swoje prawdziwe imię w połączeniu z nazwiskiem panieńskim mojej matki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 6:53 pm


   Nie zwiększałem dzielącej nas odległości, nie wykonywałem żadnych ruchów, które by się do tego przyczyniły. Po prostu stałem, wpatrując się w jej oczy, które w niewielkim stopniu przybrały barwę soczystej czerwieni. Schlebiało mi to, bo wyczułem w tym swój nieznaczny wpływ. Sam się czułem w tym momencie podobnie do niej. Adrenalina, ekscytacja i co najważniejsze… fascynacja drugą osobą. Ja byłem zaintrygowany nią, a ona zapewne zaczynała być mną i to była ważniejsza wygrana od zwycięstwa w wyścigu. Ciekawiło mnie, jak teraz będzie chodzić po szkole i myśleć o tym, że jest mi coś winna.
     - W takim razie, Varyo… - odsunąłem się od niej, złapałem dłoń i uniosłem do góry, całując jej wierzch. Nawet na moment nie odrywałem spojrzenia swoich oczu od jej. – Nazywam się Aaron Marou i jest mi niezmiernie miło cię poznać – powoli się wyprostowałem i wypuściłem jej dłoń z uścisku swojej. Na pewno znała moje miano, ale dżentelmen powinien się przedstawić damie, nawet jeśli ta już wiedziała, z kim miała do czynienia. Poza tym, nie oszukujmy się. Kobiety uwielbiają dżentelmenów, a miałem szaleńczą ochotę zaskarbić sobie jej sympatię do tego stopnia, że myślenie o mnie będzie jej uzależnieniem. – Wróćmy proszę do akademii i dopełnijmy… formalności – przerwałem, żeby końcówkę dodać z szerokim uśmiechem. Jednocześnie ściągnąłem kask z łokcia i założyłem go jej na głowę, regulując zapięcie i zamykając je. – Masz zbyt piękną twarz, żeby rąbnąć w drzewo – wróciłem do swojego ścigacza, usiadłem i włączyłem silnik. – Widzimy się pod bramą – jeszcze raz posłałem jej zwycięski uśmiech i ruszyłem w drogę powrotną. Po dotarciu do celu, zaparkowałem przed i czekałem na jej pojawienie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 7:36 pm


Zadrżałam gdy wymówił moje imię… Nie potrafiłam sobie przypomnieć kiedy ostatni raz ktoś wypowiedział je z takim uczuciem i siłą. Zupełnie jakby należało ono do kogoś innego, a nie do mnie. W spelunach, w których się zatrzymywałam nikogo nie obchodziło kim jestem, nikogo nie obchodziło moje nazwisko ani moja historia.. Nigdy nikt przedstawiając mi się nie ukłonił się przede mną i nie pocałował wierzchu dłoni. To było nowe… Podobnie jak nieznaczne pieczenie policzków na które wstąpił rumieniec po tym gdy stwierdził, że mam piękną twarz.  
- N… Nie… - wydukałam próbując zatrzymać go zanim odjechał w kierunku akademii. Bezskutecznie… Westchnęłam ciężko obserwując jak się oddala. Miałam nadzieję, że naszą rozmowę będziemy kontynuować w jakimś neutralnym miejscu, a nie w akademii gdzie aż roi się od popleczników Vincenta. Oczywiście głównym zagrożeniem był dla mnie Gabriel, jeden z najbardziej oddanych sługusów rodu Marou ale byli również inni na przykład młodszy brat Aarona, Alec. Nie rozumiałam również o jakiego rodzaju „formalności” mu chodzi i szczerze miałam nadzieję, ze nie będzie to czymś w rodzaju cyrografu podpisanego własną krwią. Wtedy od razu zorientowałby się kim jestem i jaki jest mój prawdziwy cel. Nie ociągając się wsiadłam na motocykl, a następnie ruszyłam w kierunku szkoły. Już z daleka zauważyłam sylwetkę Aarona, który czekał na mnie tuż przed główną bramą.
- Dzięki… - powiedziałam schodząc ze ścigacza jednocześnie ściągając z głowy kask po czym podałam go Aaronowi. Następnie ruszyłam w stronę drzewa, na którym ukryłam swój bagaż. Tak jak wcześniej wskoczyłam na najniżej rosnącą gałąź i odwiązałam przymocowaną do pnia czarną torbę, a kilka sekund później znów stałam przed brązowookim.
- Mnie również było miło Cię poznać… - stwierdziłam nie ukrywając uśmiechu jaki pojawił się na mojej twarzy. – To był… Niezwykle ekscytujący wyścig. –  dodałam wsiadając na swój motor z zamiarem opuszczenia terenu szkoły.
- Dziś muszę się już z Tobą pożegnać ale czuję, ze wkrótce znów się spotkamy – powiedziałam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 61
Join date : 25/01/2017
Age : 27

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 8:30 pm



Po dostrojeniu wiolonczeli zaczęłam grać wesołą, bogatą w tony melodię. Długo to jednak nie trwało, bo niedługo potem w sali pojawił się Leo. Czułam, jak ciśnienie mi się podnosi, ale nie odezwał się, więc i ja tego nie zrobiłam. Po prostu dalej grałam, zupełnie go ignorując. Przynajmniej do czasu. Bo kto jak kto, ale ja nie mogłam w takim stanie wytrzymać zbyt długo w zupełnym milczeniu.
- Czego chcesz? - fuknęłam, przerywając nagle i nawet jego komplement odnośnie mojej gry nie sprawił, że złagodniałam. Nie sprawiła tego też czekolada, a dopiero jego kolejne słowa i gdy skończył, przytaknęłam krótko, starając się zachować spokój.
- Dziękuję - powiedziałam. - Cieszę się, że to już za nami. Ale teraz pozwól, że wrócę do grania - dodałam, a potem zaczęłam ponownie grać. Tym razem był to utwór nowszy, spokojniejszy i nieco bardziej melancholijny. Żadne z nas nie odezwało się już więcej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://immortal-academy.forumpolish.com
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 9:56 pm


  W trakcie czekania na Varyę, emocje ze mnie opadły. Uspokoiłem oddech, serce i zgasł ten niebezpiecznym błysk w oczach. Trzeba było pohamować instynkty. Wymagać od niej wykonania zadań nie musiałem i nie powinienem już w tej chwili. Podsyciłem żar, który kotłował się w naszych ciałach i na dzisiaj musiało to mi wystarczyć. Dotarcie do celu nie musiało być błyskawiczne. Lepsze było powolne i stopniowo coraz bardziej intensywne. Dawno nie bawiłem się w podchody tak poza tymi dwoma okazjami, których zabawa w kotka i myszkę była nieodłączną tradycją.
     Kobieta dojechała kilka minut później. Nie komentując w żaden sposób jej zachowania, obserwowałem jak ściąga torbę z drzewa. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła to, że miała ze sobą bagaż podręczny, ale odnosiłem wrażenie, że to było tylko złudzenie.
     - To wszystko, co masz? – zapytałem, mrużąc oczy. Dziwiło mnie to, w końcu była kobietą. Jak ktoś mógł przeżyć, jeśli miał tylko tyle rzeczy?
     - Tak… - skomentowałbym to w jakiś sposób, ale tak naprawdę nie wiedziałem jak. Dlaczego miała tylko tyle rzeczy? Dlaczego przed kimś uciekała?
     - Gdzie zamierzasz nocować? – podszedłem do niej i położyłem ręce na kierownicy, żeby nie ruszyła, uciekając przed odpowiedzią. Dziewczyna ściągnęła brwi zastanawiając się nad czymś, po czym wzruszyła ramionami.
     - Znajdę jakiś przytulny hotel i wynajmę pokój… Chyba tak robi się w cywilizowanym świecie.
     - W akademii mamy kilka wolnych pokoi – zacząłem, zaciskając mocniej ręce na kierownicy. – W gabinecie dostaniesz klucz do jednego z nich – nie miałem zamiaru puszczać jej nie wiadomo gdzie i czekać aż łaskawie się ze mną skontaktuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 10:34 pm


Zdawałam sobie sprawę z tego, że moje zachowanie nie jest standardowe ale nie miałam zamiaru od razu odkrywać przed nim wszystkich kart. Widziałam zdumienie na jego twarzy gdy potwierdziłam, że ta zwykła, szmaciana torba zawiera cały dobytek jaki posiadam. W tym przypadku nie miałam powodu by go okłamywać aczkolwiek na kolejne zadane przez mężczyznę pytanie zmyśliłam bajeczkę o tym, że zatrzymam się w hotelu. Tak naprawdę miałam zamiar wsiąść na motocykl i jak najdalej odjechać z tego miejsca nie oglądając się zbyt wiele razy za siebie. Na wzmiankę o tym, że w akademiku znalazłby  dla mnie wolny pokój uśmiechnęłam się lekko. Pochyliłam się odrobinę w jego stronę po czym położyłam swoją dłoń na jego.
- Bez wątpienia…- Przejechałam palcami po odkrytej skórze, a następnie spojrzałam mu prosto w oczy.
- Aaron… Doceniam Twoją propozycję ale nie mogę tu zostać… - powiedziałam próbując nakłonić mężczyznę do tego by się odsunął i pozwolił mi odjechać. Miałam kilka powodów, które nie pozwalały mi zatrzymać się w akademii na dłużej. Po pierwsze ktoś mógł odkryć moją prawdziwą tożsamość, a po drugie to nie potrafiła bym żyć w klatce nawet jeżeli zbudowana jest ze szczerego złota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Momoko
Admin
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Sro Sie 23, 2017 11:53 pm


     Dziewczyna dogoniła mnie gdzieś na półpiętrze, patrząc się na mnie jak na jednorożca. Skrzywiłem się pod nosem, wyciągając rękę, aby położyć ją na głowie białowłosej i okręcić tak, aby patrzyła przed siebie.
     — Nie gap się tak. I w ogóle się odsuń, bo naruszasz moją świętą przestrzeń. — mruknąłem, wkładając ręce do kieszeni i kopem otwierając sobie wyjście z akademika. Nie mogłem uwierzyć, że sam zesłałem na siebie ten los. Ruszyłem szybkim krokiem w stronę garaży, zerkając w kierunku Ayi, która posłusznie dreptała parę kroków za mną. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, wzdychając jakbym jednorazowo zrobił 500 pompek. Że też zgodziłem się na ten chory układ, który nie dawał mi żadnych korzyści. Bo co mi z tego przyjdzie? Zmarnowany czas, zmarnowane naboje i jeszcze, nie daj Panie, konsekwencje, które z całą pewnością na mnie spadną, jeżeli Zero Kiryuu kiedykolwiek się o tym dowie. Jeżeli szybko nie zrobi jakichkolwiek postępów to zwyczajnie powiem jej, że jej trening u mnie dobiegł końca. Nie miałem zamiaru narażać swojej dupy dla niepojętnego ucznia i jego głupiego widzimisię.
     Wyciągnąłem z kieszeni pęk kluczy i jednym z nich otworzyłem garażowe drzwi. Zawiesiłem swój wzrok na bagażniku swojego Lamborghini i za chwilę zastukałem w niego kostkami dłoni, odwracając się z powrotem do białowłosej.
     — Pakuj się do środka. — kiwnąłem głową zachęcająco, w tym samym czasie otwierając bagażnik i prezentując wnętrze, w którym walały się jakieś butelki po alkoholu. — Albo wiesz co — zamyśliłem się. — mam lepszy pomysł. —stwierdziłem, zamykając bagażnik i wpakowując się do wozu. Wyjechałem z garażu i opuściłem szybę, wychylając lekko głowę. — Ja pojadę, a Ty pobiegniesz. Potraktuj to jako część naszego treningu. — uśmiechnąłem się wrednie, odpalając samochód i z piskiem opon wyjeżdżając poza teren akademii. Tak szczerze to nie wiedziałem czy potraktuje to na serio. Nie wiedziałem czy zrobi dokładnie to, co jej powiedziałem, ale… Spojrzałem w przednie lusterko i… oto jest i ona. Prychnąłem głośno, zatrzymując wóz na środku drogi i czekając, aż dobiegnie.
     — Dobra, właź, bo czas ucieka a jest robota do odwalenia. — zawołałem przez okno, które później zamknąłem. Zabębniłem palcami po kierownicy, zaraz przypominając sobie o muzyce. Co to za przejażdżka bez jakiegoś dobrego kawałka? Włączyłem odtwarzacz a z głośnika popłynęło Nothin’ Like This zespołu The Phantoms. W tym czasie zdyszana dziecina zdołała się doczołgać do auta i wpełznąć do środka.
     — Jako, że droga trochę potrwa myślę, że dobrze byłoby poświęcić ten czas na objaśnienie sobie kilku zasad. — zacząłem, wciskając gaz i ponownie uderzając w drogę. — Po pierwsze: w czasie naszych treningów robisz wszystko co Ci powiem, niezależnie od tego czy Ci się to podoba czy nie. Jeżeli będę musiał się powtarzać to równie dobrze możesz nie stawiać się na kolejnym treningu. Po drugie: zwracasz się do mnie „mistrzu”, inaczej nie usłyszę tego, co powiedziałaś. Po trzecie: dajesz z siebie maksimum, inaczej rzucam tą robotę tu i teraz, bo nie mam ochoty zaczynać czegoś, wiedząc, że i tak gówno z tego wyjdzie. — powiedziałem, wpatrując się w krajobraz, rozciągający się przed moimi oczami. Zabrałem jedną dłoń z kierownicy, po to, aby zanurkować nią w fałdy swojej bluzy. Po chwilowym szperaniu, wyciągnąłem z niej jeden ze swoich pistoletów i rzuciłem go na nogi, siedzącej obok Ayi.
     — Wiesz co to jest? — spytałem prześmiewczo, krzywiąc się pod nosem. — Daję Ci prawdziwą spluwę, więc radzę Ci nie wymachiwać nią na wszystkie strony, szczególnie przy mnie. Za TAMTYM razem Ci się upiekło, ale za tym razem nie będę już taki łaskawy. — ostrzegłem, mając na myśli oczywiście incydent, gdzie postanowiła zrobić ze mnie pierdolone sito.
     — Nie spytasz gdzie jedziemy? — uśmiechnąłem się półgębkiem, zerkając na nią przez ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
altivia

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 07/03/2017
Skąd : Z lasu

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 2:05 am

Keira

Cena nie gra roli.
Zdawałam sobie sprawę, że to niewysokie dziewczę brało to wszystko za przejaw żartu, jednakże używanie tych słów w moim kierunku tylko podsycało we mnie dobre znane uczucie, by ową okazję wykorzystać w pełni. W jej spojrzeniu wykryłam zalotność, a uniesione kąciki pełnych warg sugerowały jej pewność siebie.
Czubkiem języka przejechałam po ostrych kłach, co było dla wampirzycy kompletnie niewidoczne. Dłoń, na której czaiły się dwa srebrne pierścionki, wtopiłam w jej czarne, proste włosy, po drodze zahaczając kciukiem o jej drobną, delikatną szyję. Nieśpiesznie wycofałam rękę, wypuszczając kosmyki spomiędzy palców, wciąż spoglądając niewzruszenie w jej oczy. Pachniała słodko.
- Mogłaś już o tym zapomnieć, Nymerio, w końcu dołączyłaś do Akademii o wiele wcześniej niż ja. Choć może po prostu nie zostałaś poinformowana, że do wszelkich pomieszczeń są zapasowe klucze…- wypowiedziałam cicho, ponownie wyciągając dłoń, jednak tym razem skierowaną daleko za czarnowłosą. Chwyciłam wiszący na niewielkim haczyku kluczyk, schowany pomiędzy regały, okurzony i dawno zapomniany.
- Oczywiście nadal możesz wybrać drogę przez okno, panienko Martell- dodałam, chcąc pokazać, że choć rozwiązanie jej problemu czaiło się koło jej nosa, nadal w pewnym sensie stała się mi dłużna.
Przekręciłam kluczyk, słysząc po chwili charakterystyczne chrząknięcie otwieranych drzwi. Obserwowałam mimikę jej twarzy, oceniając, że lada chwila uśmiechnie się do mnie w podzięce i spyta o cenę, jaką dane jej będzie zapłacić. Cała sytuacja była nader zbyt banalna, by wiązać ją z jakimkolwiek długiem, była to bardziej wymówka, by spróbować rozpocząć z nią relację, której brak w akademii odczuwałam chyba najbardziej.
- Jeśli będę Cię potrzebować, zawołam Cię…- powiedziałam, nim z jej ust padły jakiekolwiek słowa.
- Jak więc znalazłaś się w tak niewygodnej sytuacji?- podjęłam, kierując się razem z nią wzdłuż korytarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 4:51 pm


     Przyjemne dreszcze przyszyły moje ciało, zaczynając od miejsca, w którym nasza skóra się zetknęła. Niekontrolowany uśmiech pojawił się na mojej twarzy po raz kolejny, chociaż nie miałem do niego powodów. W końcu miała zamiar odjechać i zapewne kontaktować się ze mną poprzez nagłe wyskakiwanie mi przed twarz, kiedy miała na to ochotę. Nie ukrywam, schlebiało mi to, że seksowna kobieta pojawiałaby się w moim towarzystwie. Irytowało mnie natomiast to, że ja nie miałem takiej możliwości, bo moja moc znacznie różniła się od jej, chociaż były powiązane.
     Podniosłem rękę i powoli opuściłem palec wskazujący na wierzch jej dłoni. Gdy po raz kolejny nasze ręce się spotkały, uniosłem kąciki swoich warg. Delikatne strumienie skruszonego lodu wsiąknęły pod jej skórę i zaczęły wędrować w górę przedramienia. Uważnie skupiłem wzrok na jej twarzy, chcąc dostrzec białe opary, wydostające się z jej ust a wywołane moimi umiejętnościami.
     - Jesteś absolutnie pewna tej decyzji? – zapytałem, nie zaprzestając wykonywanej czynności. Gdyby nie miała długich rękawów, zacząłbym sunąć dłonią po jej ręce, ale wszystkiego mieć nie można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Momoko
Admin
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 5:57 pm


     Chłopak obiecał spełnić moją prośbę, lecz wpierw koniecznie chciał się dowiedzieć czemu chcę znaleźć moją boginię.
     — Bo muszę się z nią zobaczyć! — niemal weszłam blondynowi w słowo. — W przeszłości zrobiła coś, za co jestem jej wdzięczna i… od tamtej chwili marzyłam, by móc ją bliżej poznać, ale… okoliczności nigdy nie były… sprzyjające. I… I och, proszę, zabierz mnie do niej! — zaczęłam się plątać w swoich słowach, nie bardzo wiedząc, co jeszcze mogę powiedzieć chłopakowi, aby go dostatecznie przekonać. Nie chciałam mu zdradzać całej prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
altivia

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 07/03/2017
Skąd : Z lasu

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 8:24 pm


Prychnęłam, słysząc jego oskarżenia dotyczące naruszania jego prywatności. On chyba nie wie, co to znaczy. Po chwili patrzyłam tylko jak z kopa traktuje wielkie drzwi prowadzące na zewnątrz. Wywróciłam oczami, wkładając ręce do kieszeni. Będzie się teraz popisywał i zgrywał wielkiego, złego Pana z Krainy Buntowników. Jeśli na każdym kroku będzie mi dawał odczuć, jak bardzo to wszystko robi na siłę i jak moje towarzystwo go razi, nie będę nawet próbowała zawierać z nim jakiejkolwiek nici porozumienia. Z początku myślałam, że przecież to może być skutkiem ubocznym treningów, że w jakiś sposób… Że może on… Cóż, że się z nim jakkolwiek dogadam. Jednak najwyraźniej musiałam po prostu skupić się na moim celu. Będzie mym nauczycielem. I nikim innym.
Zerknęłam na wnętrze jego Lamborgini, bo przecież jakby sobie wybrał jakieś skromniejsze auto, to na jego czarnym łbie jeszcze pojawiłaby się siwizna ze wstydu i zażenowania… Popatrzyłam na kilka porozrzucanych, starych butelek po alkoholu, zastanawiając się, czy w ogóle pamięta przebieg tych jego imprez… Musiało być ostro.
- Jaki znowu lepszy pomysł? A mówią że to baby są niezdecydowane- mruknęłam, zaczynając odczuwać małe spięcie. Przez chwilę myślałam, że będzie mi kazał wsiąść do bagażnika, na co oczywiście odpowiedziałabym na ten cudownie słaby żart i byśmy… Pojechali. Ale nie, że czmychnie koło mnie, samej każąc biec…
Że chwila, co? Że co, kurwa?
- Ty chuju- wręcz wysyczałam i niemal od razu zapuściłam się biegiem. Narastająca irytacja i złość tylko ułatwiały mi dogonienie pojazdu, działały jak iskrząca się motywacja. Mogłabym zabrać inny samochód, jednak… Kto wie, gdzie potem miałabym się szlajać i czy bym gnojka nie zgubiła?
Na szczęście się, debil, zatrzymał, a ja całą sobą próbowałam nie wybuchnąć, trzymać wodze i siedzieć cicho. Nie. Nie dam się. Proszę bardzo. Gnój mnie od samego początku. Ale psychicznie mnie nie złamiesz.
Kiedy zapodał znajomy kawałek odrobinę się uspokoiłam, wręcz uznałam że nie było większego powodu do nerwów. Shane odprawiał mi gorsze rzeczy. Tylko że jemu się mogłam jakoś ogryźć… Uśmiechnęłam się pod nosem. Co nie znaczyło, że Eiichi jest nietykalny.
W międzyczasie postanowił zapoznać mnie z zasadami. Kątem oka zerknęłam na jego profil. Kurcze. Był taki podobny do Shane’a. Taki identyczny…
Ponowna irytacja. Nie wiedziałam czemu czułam się tak nieswojo. Może dlatego że obcy facet, wyglądający jak mój jasnowłosy brat, z którym spędziłam większość chwil dzieciństwa właśnie siedzi koło mnie, rozkazując, czując się niczym Pan i Władca. Wypuściłam powolnie powietrze. Nic nie mówiłam. Nie chciałam zdradzić, że sprawa mnie rusza. Powinnam mu być wdzięczna. Powinnam, kuźwa, mu dziękować i kupować słodycze przez najbliższe miesiące. Yh.
Popatrzyłam na spluwę, która trafiła na moje kolana. Tak, Mistrzu wielki Chujku. Wiem co to jest. To coś nigdy mnie nie lubiło. W moich rękach stawało się nieposłuszne, nawet wtedy, gdy mi już nie drżały pod dotykiem chłodnej stali. Pamiętałam też moment, kiedy wycelowałam w czarnowłosego… Nie wiem, czy nade mną coś dziwnego czuwa, ale byłam wdzięczna z moich marnych umiejętności. Że wcelowałam jedynie w nerkę... Chociaż dla niego nie było to jakoś super pocieszające…
Przeniosłam wzrok na widok za oknem, próbując się wczuć w rytm piosenki.
- Hmm… Nie. Dowiem się jak dojedziemy- odpowiedziałam, obserwując mijające, kolorowe linie rozmazanych kreatur. Przecież i tak mi nie powiesz.
- Macie podobny gust do aut…- wyrwało mi się. Palec który do tej pory błądził mi po policzku zbliżyłam do broni, próbując się z nią oswoić.
- Mistrzu… - odwzajemniłam jego dziwny, nienależących do życzliwych uśmiechów. Może to przez muzykę, ale nagle urósł we mnie jakiś kwiat nadziei.
Czekaj… Jak to było… Dum Spero spiru?
Eeh… Zagryzłam dolną wargę. Z jedną zasadą zgadzałam się całkowicie. Musiałam dać z siebie wszystko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 9:03 pm


Uśmiechnął się… Znowu… Czułam jak wzdłuż kręgosłupa przebiega mi zimny dreszcz, bardzo przyjemny. Podobny do tego, który pojawił się w chwili gdy za pomocą jednej ze swoich umiejętności stworzył strumień skruszonego lodu i zaczął pieścić moją skórę ukrytą pod czarnym kombinezonem. Nie mógł wiedzieć, że jako rodowita Rosjanka przywykłam do znacznie niższych temperatur więc tego rodzaju chłód wywoływał we mnie nostalgiczne uczucia. Podejrzewałam, że nie odpuści dopóki nie zgodzę się skorzystać z jego propozycji. W sumie mimowolnie zaczęłam rozważać zarówno plusy jak i minusy związane z moją obecnością na terenie akademii. Ilość tych drugich znacząco przewyższała pierwsze.
- Absolutnie… - odpowiedziałam na zadane przez Aarona pytanie podtrzymując tym samym swoją wcześniejszą decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 9:41 pm


Tak naprawdę miałem głęboko w dupie powód dla którego szukała Junko. W tym momencie wyglądała jak mała dziewczynka, która natychmiast musi udać się do toalety by sobie ulżyć. Z jej chaotycznie opowiedzianej historii nie zrozumiałem praktycznie nic oprócz tego, że najwyraźniej Kuranówna w swojej przeszłości uczyniła coś miłego dla drugiej osoby. Hee… Jakoś trudno było mi to sobie wyobrazić ale stojąca przede mną dziewczyna nie wyrażała zbyt wielkich chęci by podać większą ilość szczegółów. Dokończyłem kawę po czym umyłem filiżankę i ruszyłem w kierunku wyjścia.
- Idziesz? – zapytałem mijając ciemnowłosą w progu, a następnie skierowałem się w stronę pomieszczenia, które praktycznie znajdowało się naprzeciwko, a skąd dochodziły dźwięki muzyki. Otworzyłem drzwi wchodząc do środka. Brązowooka siedziała pośrodku sali grając na wiolonczeli. Odczekałem kilka sekund zanim się odezwałem pozwalając jej dokończyć utwór.
- Imponujące Księżniczko… - powiedziałem uśmiechając się lekko. Oparłem się ramieniem o framugę drzwi.
- Powinienem poprosić Cię o kilka lekcji… Jak dotąd nie nauczyłem się grać na niczym innym jak nerwach otaczających mnie osób… - dodałem po chwili.
- Przyprowadziłem Twoją koleżankę… A przynajmniej kogoś, kto tak twierdzi… - rzekłem odsuwając się odrobinę na bok pozwalając tym samym by zobaczyła ukrytą za moimi plecami dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 10:12 pm


    Nie przyspieszałem wędrówki dłonią. Muskałem jej rękę dalej, wędrując w okolice ramion. Pomimo warstwy kurtki, która oddzielała naszą skórę od siebie, czułem jak gorąc rozlewa się ponownie po moim ciele i wiedziałem, że Varya czuła dokładnie to samo, chociaż używałem na niej swojej mocy. Mijając ramię jeszcze bardziej zwolniłem, obserwując już teraz trasę, którą sam pokonywałem. Na dłuższą chwilę zatrzymałem się w okolicach żyły, z której wampir mógł wypić ciepłą, soczystą, ludzką krew. Nachyliłem się w tym miejscu i chuchnąłem gorącym powietrzem, wywołując widoczne ciarki na jej ciele. Kobieta odruchowo wygięła szyję, jakby chcąc odczuć jeszcze więcej tych doznań, ale w tym momencie nie miałem zamiaru jej tego dawać, dlatego wznowiłem wędrówkę, aż podniosłem jej podbródek do góry. Kciukiem po raz kolejny przejechałem po jej ustach, które nieznacznie rozchyliła, wydychając białą parę wodną z drobinkami skruszonego lodu.
     - Mnie się wydaje, że jednak powinnaś w tej chwili rozważyć skorzystanie z mojego zaproszenia… - odezwałem się dostatecznie stanowczo, żeby mogła wyczuć w tym kolejną próbę przekonania jej do zmiany zdania, ale nie zaborczo, żeby niczego na niej nie wymuszać. Na siłę nie miałem zamiaru jej zatrzymywać. Nie chciałbym, żeby zniechęciła się do mnie po takim zachowaniu. Za bardzo mi się podobało to, co się działo pomiędzy nami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Momoko
Admin
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Czw Sie 24, 2017 10:21 pm


     Poczekałam posłusznie aż mężczyzna skończy kawę, chociaż w środku byłam niespokojną kulką… Jeszcze myślałam, że facet się rozmyśli albo co, a wtedy to bym się wkurzyła… Niemniej jednak, kiedy znów się odezwał, pokiwałam energicznie głową, drepcząc za nim niczym kaczuszka za matką. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na rozbrzmiewającą po wnętrzu akademika melodię, delikatną a zarazem przejmującą. Miałam wrażenie, że wnika w moje serce i przepełnia je nagłym rozrzewnieniem.
     Kiedy blondyn stanął przed drzwiami, zza których dochodził ten cudowny dźwięk, moje usta uformowały się w literę „o”… Czyżby to ona? Czyżby to moja nimfa tak pięknie grała? Drzwi się otwarły, a ja, zza pleców mężczyzny dostrzegłam tak dobrze znaną przeze mnie sylwetkę. Moje oczy momentalnie się zaszkliły a żołądek zacisnął w supeł z podekscytowania i stresu. Poklepałam się po policzkach, aby łzy nie wydostały się na zewnątrz i aby otrzeźwić umysł, który teraz pogrążył się w słodkim uniesieniu.
     Już miałam coś powiedzieć, kiedy do moich uszu dobiegło „imponujące, księżniczko”. Ściągnęłam brwi, patrząc na mężczyznę z niemym pytaniem w oczach. Machinalnie sprzedałam mu małego, ostrzegawczego kuksańca w bok.
     — To MOJA księżniczka. — syknęłam, nagle wymijając go i robiąc kilka kroków naprzód. Mój wzrok mógł teraz bez przeszkód podziwiać miłość mojego życia, która dostojnie siedząc, trzymała w swych boskich dłoniach przecudną wiolonczelę. Tak żałowałam, że nie miałam przy sobie aparatu, aby móc uchwycić ten niezwykły widok!
     — To dla mnie zaszczyt móc znów Cię spotkać, Junko–sama. — powiedziałam, lekko skinając głowę w jej kierunku. — Jestem Kyōki Kansei. — ściągnęłam rękawy ciemnej bluzy w dół, aby ukryć lekko drżące z ekscytacji dłonie i wyprostowałam się, aby ponownie spojrzeć na wampirzycę. Chłonęłam każdy szczegół jej twarzy… Oczy objęte wachlarzem rzęs, lekko zaróżowione policzki, nieznacznie rozchylone usta… Przełknęłam gwałtownie ślinę, czując jak robi mi się gorąco. — Nie wiem czy mnie pamiętasz, Junko–sama, ale musisz wiedzieć, że ja o Tobie nie zapomniałam. Jestem nadzwyczaj szczęśliwa, że mogę uczęszczać do tej samej akademii co Ty. Mam nadzieję, że zechcesz ze mną kiedyś spędzić trochę czasu. — powiedziałam, nieco speszona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Savitur



Liczba postów : 11
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Pią Sie 25, 2017 12:45 am


Z chęcią obejrzałem występ Maxa, nawet jeśli widać było, że nie czuł się komfortowo w tym repertuarze. Nie dziwiłem się. Mężczyzna był… intensywny, hipnotyzujący. Piosenka zespołu Nickelback zdawała się dla niego zbyt nacechowana żalem, emocjami, do których było im obu w tym momencie dość daleko. Nawet, jeśli dał sobie radę i wyglądał świetnie, nie był to utwór, przy którym mógł zakwitnąć. Chciałem coś powiedzieć, ale wtedy do siłowni wszedł Aaron. Spojrzałem na niego, witając się z nim, na co otrzymałem, podobnie jak Max, tylko krótką odpowiedź. Tak szczerze, nawet się ucieszyłem. Dołączenie dodatkowej osoby musiałoby oznaczać koniec naszej obecnej zabawy, a na to dla mnie było za wcześnie. Chciałem zobaczyć więcej, nauczyć się od ciemnowłosego jego energii i przekazać mu własną. Wreszcie znalazłem kogoś z podobną pasją i ciężko byłoby mi się z tym rozstać. Na szczęście, to nie było konieczne. Spojrzałem na Aarona, trochę zdziwiony tą aspołecznością, a następnie na Maxa. Wzruszyłem ramionami i przymknąłem na chwilę oczy, wnikając umysłem i emocjami w obecną piosenkę. Powtórzyłem ruchy chłopaka, przygotowując je jednak bardziej pod mój styl. Zszedłem do mostka, który kończył sekwencję kroków wampira, po czym obróciłem swoje ciało i zwinąłem się płynnie na ziemi, w sposób przypominający składający się na noc kwiat.
Zmieniłem styl, czerpiąc bardziej z początków mojej historii tanecznej- z baletu. W momencie, w którym zmieniałem pozycję, piosenka akurat przeszła na refren, dając mi możliwość poruszania się szybciej. Rozprostowałem swoje ciało, przejeżdżając na kolanie do  przodu, drugą nogę pozostawiając z tyłu, obróciłem się, nabierając przy tym momentum, które pozwoliło mi płynnie wstać, zgiąłem się lekko, łapiąc za pierś w chwili, w której wokalista wspomniał o swoim sercu, wykonując jednocześnie relevé. Później opuściłem po kolej ręce w rytm perkusji, przechylając lekko ciało zgodnie z kierunkiem „uderzenia” i powtarzając do do drugiej sekwencji tak samo brzmiących dźwięków. Po tym przeszedłem do obrotów chaines i kończąc celowo złamanym pirouettem, żeby zademonstrować przytłaczające myśli oraz odrzuceniem rąk przy silniej zadanym pytaniu. To tyle… Odetchnąłem cicho i rozluźniłem kostki. To były bazowe kroki, żadnych skoków, ani niczego podobnego, ale rzadko tańczyłem w ten sposób, a sportowe obuwie robiło za kiepskie pointy. Spojrzałem na bok, dopiero później podnosząc wzrok na Maxa. Uśmiechnąłem się lekko i znowu przeniosłem spojrzenie w inny punkt. Aarona już nie było. Nawet nie zauważyłem, kiedy stamtąd zniknął. Cóż… Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Nie czułem się pewnie z baletem, a przez to nie czułem się teraz pewnie sam na sam z moim towarzyszem w tańcu, przekładając po prostu emocje na całą obecną sytuację. Powinienem coś powiedzieć? Może powinienem, ale nawet nie wiedziałem co. Dobrze, że grała muzyka, bo przynajmniej nie było cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Pią Sie 25, 2017 5:58 pm


Przyjemny chłód wędrował wzdłuż mojego ramienia… Drażnił moją skórę, pozostawiając na niej uczucie mrowienia. Po pewnym czasie Aaron nachylił się jednocześnie zbliżając swoje usta do mojej szyi i oplótł ją swoim ciepłym oddechem. Znów poczułam przechodzące przez całe moje ciało dreszcze. Uporczywa myśl, która jeszcze chwilę temu wydawała mi się zbyt szalona by ją urzeczywistnić  z każdą kolejną sekundą wydawała się być coraz bardziej realna. Nie planowałam tego… Nie chciałam tego… Przyjechałam tu by się z nim spotkać w konkretnym celu i celem tym nie było zostanie kolejnym odhaczonym kwadracikiem na zapewne długiej liście jego kochanek. Uniosłam do góry głowę gdy jego palce zatrzymały się na moim podbródku i spojrzałam prosto w ciemnobrązowe tęczówki chłopaka. Czy moja matka czuła to samo? Czy to pod wpływem tego spojrzenia uległa Vincentowi? Czy może była to ta ich cholerna pewność siebie? Przekonanie, że cały świat i wszystkie jego dobra należą wyłącznie do nich…
- Każdą napotkaną kobietę traktujesz w ten sposób czy też jestem wyjątkową szczęściarą? – zapytałam.
- Nie… Nie odpowiadaj. Chyba znam odpowiedź… - powiedziałam nieznacznie się odsuwając od mężczyzny przerywając tym samym fizyczny kontakt. Zagryzłam lekko wargę ponownie rozważając wszystkie możliwe opcje. Mogłabym odjechać ale i tak za kilka dni musiałabym tu wrócić. Kanistry benzyny przy drodze nie leżą, a ja ostatnimi czasy miałam już naprawdę ograniczony budżet.
-Skorzystam z Twojej propozycji pod kilkoma warunkami… Po pierwsze tylko na kilka dni, do czasu bankietu organizowanego na Twoje urodziny… Po drugie, jeżeli w międzyczasie uznam, że przebywanie na terenie szkoły jest niebezpieczne dla mnie lub przebywających tu uczniów pozwolisz mi odejść nie pytając o kierujące mną powody… Po trzecie… - w tym momencie wypuściłam powietrze z płuc zastanawiając się czy aby na pewno chcę powiedzieć to co miałam w zamiarze…
- Powrócić do kontynuacji naszego małego flirtu będziemy mogli dopiero wtedy gdy moja matka będzie bezpieczna… To mój priorytet… - wyrzuciłam to zdanie z siebie jednym tchem.
- Oczywiście jeżeli wciąż będziesz miał na to ochotę… - dodałam po chwili doskonale wiedząc, że gdy tylko dowie się o mnie całej brutalnej prawdy nie dotknie mnie nawet kijem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Pią Sie 25, 2017 7:23 pm


   Zdziwiony obserwowałem samochód, który opuszczał akademię bez pozwolenia i Ayę, która za nim biegła. Gdyby w moim towarzystwie nie było cholernie seksownej kobiety, zapewne zaraz bym ich zatrzymał. Nie tym razem.
     Nie rozumiałem przyczyny, jaka kryła się za stwierdzeniem kobiety. Nie wiedziałem, co mogło sugerować jej pytanie. Nie mogła być zazdrosna, bo nic nas nie łączyło. W tym momencie angażowaliśmy się w flirt, który wcale nie musiał mieć przyszłości. Dlaczego więc interesowała ją moja przeszłość? Dziwnie się z tym czułem, ale z drugiej strony mi się to podobało. Varya była seksowna, miała wiele do zaoferowania. Sam mogłem jej wiele zaoferować, jeśli tylko by chciała.
     Odsunąłem się od wampirzycy, słuchając warunków akceptacji mojej propozycji. Brew drgnęła mi do góry. Wystarczyła chwila, żeby cało zafascynowanie i ten niekontrolowany zachwyt zmieniły się w zimną obojętność, nawet irytację. Nie buntowała się przeciwko moim zagrywkom, ale teraz wymagała, abym z nich zrezygnował na najbliższe kilka dni. Jasne, jak chciała. Nie miałem zamiaru nakręcać się jeszcze bardziej, skoro istniała możliwość, że tych pragnień nie zaspokoję.
     - Na początek proponuję wstawić motory do garażu, potem przydzielę ci jeden z wolnych pokoi – powiedziałem i wyminąłem ją, kierując się do swojego pojazdu. Zaprowadziłem go na miejsce parkingowe i czekałem na kobietę, która pojawiła się niedługo po mnie. Zostawiła pojazd i oboje ruszyliśmy korytarzami szkoły w stronę mojego gabinetu. Nadal czułem efekty tych kilku minut zabawy. Skóra wciąż mnie paliła, stąd zachowywałem dystans pomiędzy nami. Starałem się nie myśleć o tych jej cholernie kuszących ustach i seksownym ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurana

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Pią Sie 25, 2017 8:19 pm


Skinęłam głową aprobując tym samym jego propozycję, a następnie udałam się w ślad za nim w stronę garaży. Z zaciekawieniem i trudnym do ukrycia zachwytem oglądałam ustawione w prostym rzędzie maszyny o posiadaniu, których mogłam tylko marzyć. Postarałam się by miejsce, w którym zostawiam swój ścigacz znajdowało się jak najbliżej wyjazdowej bramy. Tak na wszelki wypadek… Nie dało się nie zauważyć zmiany nastawienia Aarona w stosunku do mnie. Jego głos zamiast przyjemnej głębi był teraz oficjalny i oschły… Zupełnie jakby całe to dziwne przyciąganie zniknęło w chwili gdy uświadomiłam go, że nie jestem kolejną panną na jedną noc. Wiedziałam, że kiedyś mi za to podziękuje… Lepszy zimny prysznic przed zaciągnięciem młodszej siostry do łóżka niż rozpamiętywanie tego wydarzenia przez całą wieczność. Posłusznie podążałam za Aaronem w stronę jego gabinetu uważnie śledząc zarys mięśni ukryty pod przylegającą do jego ciała koszulką. Było na co popatrzeć… Momentalnie zacisnęłam dłoń w pięść wbijając paznokcie w skórę. Varya… Opanuj się… – pouczyłam samą siebie w myślach gdyż praktycznie już gotowa byłam złamać własne reguły. Gdy weszliśmy do pomieszczenia Aaron podszedł do ustawionego pośrodku biurka po czym z górnej szuflady wyciągnął pęk kluczy i położył go przede mną na blacie. Ja zaś w międzyczasie zostawiłam na jednym z krzeseł moją czarną torbę, ściągnęłam skórzaną kurtkę, a następnie zbliżyłam się do miejsca, w którym ciemnowłosy przechowywał wysokoprocentowy alkohol…
- Mogę się rozgościć? – zapytałam z delikatnym uśmiechem odwracając głowę w jego stronę. Aaron słysząc moje pytanie najpierw parsknął śmiechem, a potem kiwnął głową co oczywiście uznałam za zgodę. Otworzyłam barek wyciągając z niej dwie szklanki oraz butelkę wódki po czym podeszłam do przewodniczącego nocnej klasy. Postawiłam naczynie z trunkiem przed chłopakiem, a następnie usiadłam na wolnym krześle.
- Nie zapytałeś jeszcze jaki mam plan… I dlaczego potrzebuję właśnie Ciebie… - powiedziałam zaraz po tym jak wychyliłam kielich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Almarien
Admin
avatar

Liczba postów : 61
Join date : 25/01/2017
Age : 27

PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   Pią Sie 25, 2017 9:43 pm



Leo wyszedł, zostawiając mnie samą i odrobinę lżejszą na duchu, bo cieszyłam się, że konflikt między nami został zażegnany. I to w tak szybki, prosty sposób... Aż dziw brał, że trzeba było zmarnować tyle nerwów, zanim do tego doszło. I po co?
Odrzuciłam jednak podobne myśli, pozwalając się porwać granej przeze mnie melodii. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że zapomniałam już, jaką radość mi to zawsze przynosiło, ale chyba nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi tego brakowało. Ostatni raz grałam właśnie tutaj, w tej sali, ale prawie dwa miesiące temu.
Kończyłam już, gdy na granicy mojej świadomości zamajaczyła obecność dwóch osób. Jednej nie znałam, co było samo w sobie dość interesujące, gdyby nie to, że tą drugą był Shane. Zmarszczyłam lekko czoło, zastanawiając się, co też mogło się stać i poczułam lekki uścisk w żołądku. Chwilę potem drzwi otworzyły się i oboje weszli cicho do środka, ale żadne z nich nie odezwało się, dopóki nie skończyłam, co ze swojej strony szczerze doceniałam. Tym bardziej po tym, co zaraz potem powiedział Shane.
- Dziękuję - odparłam, nieco ciszej niż zwykle, uśmiechając się lekko i skromnie spuszczając wzrok, by następnie ledwie zauważalnie skinąć głową w podzięce za miłe słowo, zastanawiając się jednocześnie, czy mówił tak, bo naprawdę mu się podobało, czy też po prostu się ze mną droczył. A potem ten idealny efekt został popsuty, gdy zmarszczyłam brwi na dźwięk kobiecych słów. Że jak? Jej księżniczka?
- Idealnym instrumentem dla kogoś takiego jak ty byłby theremin. Mógłbyś grać na nerwach na dwa sposoby - powiedziałam z uśmiechem, starając się utrzymać uwagę na osobie blondyna, co nagle okazało się bardzo trudne. Obecność dziewczyny była jak zgrzyt, rysa, dysonans, w przyjemnie rozwijającej sie symfonii. Trudna do zignorowania.
Nie podobało mi się też, że nazwał ją moją koleżanką, bo zwyczajnie jej nie znałam. Wyglądało jednak na to, że ona znała mnie. No i nie licząc tego pierwszego, dziwnego wyskoku z pewnością nie można było jej odmówić właściwych manier. I co to miało być? To zaszczyt ZNÓW mnie spotkać?
- Miło mi, Kyoki - powiedziałam, unosząc leciutko kąciki ust, mile połechtana okazywaną mi uwagą. - Mam nadzieję, że będziesz sobie chwalić czas spędzony w akademii.
Uniosłam podbródek, uważnym okiem przyglądając się drobnej dziewczynie.
- Zamierzałam spędzić tu jeszcze chwilę i zagrać jeden lub dwa utwory. Możesz zostać, jeśli chcesz. Potem możemy odświeżyć nieco naszą znajomość.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://immortal-academy.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Styczeń, po Sylwestrze   

Powrót do góry Go down
 
Styczeń, po Sylwestrze
Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Część główna :: Wątki-
Skocz do: